Tickety dobre na wszystko

Poza grami kooperacyjnymi oraz ciężkimi eurosami ekonomicznymi jest jeszcze jedna gra (a w zasadzie seria gier), co do której wykazuję maniakalne wręcz przywiązanie. Jest to Ticket to ride, czyli po naszemu Wsiąść do pociągu. Seria składa się z 7 dużych tytułów (4 podstawki i 3 dodatkowe mapy) oraz kilku małych dodatków. Dlaczego tak lubię Tickety? Przede wszystkim dlatego, że są bardzo elastyczne – można w ramach teoretycznie tego samego pomysłu dostać bardzo różne gry, w zależności od tego, na co mamy akurat ochotę.

Co to w ogóle jest?

Nie sądzę, żeby znalazło się tutaj wiele osób, które nie znają Ticketów (w ogóle jak można nie znać Ticketów?), ale z kronikarskiego obowiązku kilka zdań się należy. Gra polega na układaniu tras (każdy gracz ma do tego celu plastikowe wagoniki w swoim kolorze) na mapie z zaznaczonymi miastami i możliwymi połączeniami między nimi. Każdy gracz ma również do wykonania konkretne trasy (tytułowe tickety), za wypełnienie których dostaje bonusowe punkty. Aby móc zbudować kawałek trasy, należy z ręki zrzucić odpowiednią liczbę kart w odpowiednim kolorze. Karty zaś możemy dobierać albo z zakrytego stosu, albo z 5-ciu odkrytych kart na stole. I to w zasadzie byłoby wszystko jeśli idzie o mechanikę Wsiąść do pociągu.

Co w tym takiego fajnego?

Tickety to bardzo prosta mechanicznie gra. Idealnie sprawdza się jako pierwszy tytuł, jeżeli chcemy kogoś wciągnąć w planszówki. Poza tym gra, a w zasadzie gry, bo dotyczy to wszystkich wydanych wersji, są po prostu przepiękne – w grafiki na kartach, jak i na planszy można się wpatrywać bez końca. Dla mnie jednak najważniejszą zaletą Ticketów jest wspomniana we wstępie elastyczność. Już wyjaśniam:

  • Chcemy pograć na luzie, bez stresu, po prostu się zrelaksować? Bierzemy mapę Europy na 3-4 osoby i gramy ze stacjami (dzięki temu nawet jeżeli ktoś nam zablokuje naszą trasę, zawsze możemy wykorzystać stację, żeby wykaraskać się z problemu)
  • Chcemy podwyższyć poziom interakcji? Siadamy do Europy na 4-5 osób i nie używamy stacji. Może się narażę, ale moim skromnym zdaniem stacje są dla mięczaków 😛
  • Chcemy totalnej rzeźni i ciągłego blokowania? Bierzemy mapę Nordic Countries na 3 osoby albo Indie na 4 osoby.
  • Chcemy zagrać szybką partyjkę? Idealnie nadaje się mapa Szwajcarii (2-3 osoby) albo Legendarna Azja (do 5 osób). Jeżeli znamy grę, da się zakończyć rozgrywkę w 30-40 minut.
  • Chcemy dodać element kooperacyjny? Siadamy w parach do mapy Azji (4 albo 6 osób).
  • Chcemy skomplikować sobie trochę element decyzyjny? Gramy w Marklin Edition (dochodzi dodatkowa mechanika przewożenia pasażerów, trzeba decydować kiedy i którędy ich przewieźć).

Do tego wszystkiego dochodzi niesamowity wręcz czynnik frajdy z gry. Tickety są lekkie, nie trzeba jakoś specjalnie mocno się koncentrować na grze, a to sprzyja wesołej atmosferze nad planszą. W kolejnych wpisach być może podzielę się z Wami co lepszymi sytuacjami z naszych rozgrywek.

Ticketowy almanach

Wspomniałem o kilku tytułach należących do serii, więc żeby nie zagmatwać sprawy, poniżej macie listę, jakie gry zostały dotychczas wydane (niekoniecznie w kolejności wydawania). Wymieniam tylko duże pudełka (z mapami), na dodatki być może przyjdzie czas w którymś kolejnym wpisie.

  1. Ticket to Ride: USA (2 -5 graczy) – pierwsza gra z serii, jak widać z tytułu, przedstawia mapę USA. Jesienią Rebel wyda tę edycję po polsku (już sobie ostrzę apetyt). Jedyny problem z TtR:USA to średnio dobry rozkład ticketów do wykonania, dlatego bardzo polecane jest dokupienie dodatku z nowymi ticketami: USA 1910.
  2. Ticket to Ride: Europe (2 – 5 graczy) – druga podstawka, mapa Europy. Wydane przez Rebel jako Wsiąść do pociągu: Europa. Bardzo fajna mapa, dużo lepszy rozkład ticketów, no i dochodzą stacje, które pozwalają na bardzo bezstresową i familijną rozgrywkę. Wyszedł również dodatek z nowymi ticketami (Europe 1912), ale nie jest aż tak potrzebny, jak w przypadku USA.
  3. Ticket to Ride: Nordic Countries (2 – 3 graczy) – kolejna podstawka, mapa krajów nordyckich (Dania, Norwegia, Szwecja, Finlandia). Rzeźnia, pot i łzy – ta mapa jest tak ciasna, że na dwóch graczy jest niewesoło, a na trzech można się nabawić klaustrofobii. Bardzo fajne tickety do wykonania, poza tym przepiękne karty pociągów (no i bardzo ładna plansza, ale to już znak rozpoznawczy, nie widziałem dotychczas brzydkiej planszy w Ticketach).
  4. Ticket to Ride: Marklin Edition (2 – 5 graczy) – mapa Niemiec. Jest to specjalna edycja kolekcjonerska wydana we współpracy z firmą Marklin, bardzo znanym prodcentem modeli kolejek elektrycznych. Każda z ponad 100 kart pociągów przedstawia inny model Marklina (uwierzcie, można się w same karty zapatrzeć). Do tego dochodzi dodatkowa mechanika pasażerów, co całkiem mocno rozbudowuje rozgrywkę.
  5. Ticket to Ride Map Collection #1: Asia & Legendary Asia – dwie wersje mapy Azji – jedna na 2-5 graczy, druga na dwie lub trzy pary graczy. Wersja na pary jest bardzo fajna, w zależności od tego jak bardzo chcemy trzymać się zasad (a zasady zabraniają komunikacji w ramach pary), można się nieźle nakombinować we wspólnym budowaniu tras. Wersja „standardowa” również bardzo przyjemna.
  6. Ticket to Ride Map Collection #2: India & Switzerland – dwie mapy, Indie i Szwajcaria. Szwajcaria jest szybką mapą na 2-3 osoby, która w odpowiedniej konfiguracji potrafi być całkiem ciasna. Indie… cóż, Indie są moją zdecydowanie ulubioną mapą (2-4 graczy). O ile mapa nordycka jest ciasna, o tyle Indie (zwłaszcza na 3 osoby) są wręcz sadystyczne. Mamy za to bardzo dużo ticketów do wykonania i bardzo ciekawy dodatkowy mechanizm punktowania.
  7. Ticket to Ride Map Collection #3: Heart of Africa (2 – 5 graczy) – mapa południowej części Afryki. Przepięknie wykonana, bardzo fajne tickety. Dochodzi dodatkowa mechanika, która pozwala nam podwoić wartość budowanej trasy (co akurat mi się mniej podoba, bo trzeba śledzić punkty w trakcie gry, a w pozostałych mapach zwykle każdy liczy sobie punkty na końcu). Do tego rozkład kolorów na mapie potrafi spowodować ciekawe dylematy.

Czekam na kolejny map pack… a żeby Wam umilić czytanie posta, zapraszam do podziwiania niektórych map, o których piszę powyżej.

 

Zdjęcia pochodzą z serwisu boardgamegeek.com

Na zakończenie, czyli kto zrozumie kobiety…

Pewnie tytuł akapitu Was cokolwiek zdziwił – co ma zrozumienie kobiecej logiki do Wsiąść do pociągu? Ano w moim przypadku ma. Już wyjaśniam. Z początku Ticketów jakoś szczególnie nie lubiłem. Zagrałem ze dwa razy na spotkaniach SMFu, ot przyszło – poszło, żadna rewelacja. Spodobało się za to mojej Żonie, która czas jakiś później namówiła mnie na zakup podstawki z mapą Europy. Uwaga, to jest ważne zdanie: Żona… namówiła mnie… na zakup… planszówki.

Podejrzewam, że nie jestem tu jedyny w tej sytuacji, ale normalnie to Żona właśnie jest czynnikiem ograniczającym nadmierne zakupy planszówek (dobra, ja wiem, nie ma czegoś takiego jak nadmierne zakupy planszówek, ale nie wszyscy to jeszcze zrozumieli). Normalnie więc wyżej wzmiankowana lepsza połowa krzywi się na mnie, gdy widzi jak wracam z kolejnym pudłem. A teraz z powrotem do Ticketów – Żona krzywi się na mnie gdy wspominam, że mam zamiar kupić kolejne pudło z Ticketami… ale jak już je kupię, to sama proponuje partyjkę. Kobiety… 😛

  • pelnaparaZnadPlanszy

    Szkoda, że wszystkie mapy z dopiskiem 2-5 są zasadniczo kiepskie w 2 osoby …
    Zdecydowanie powinny być oznaczone 3-5 lub 3-5 + „ekstremalnie nudny wariant 2 osobowy gratis”.

    • Stanisław Juźwicki

      No widzisz, to właśnie zależy od tego, czego chcesz. My bardzo często gramy z dzieciakami w Europę w 2 „osoby” (jeden syn gra z żoną jako’ jeden kolor, drugi ze mną). Jako lekka rodzinna rozgrywka z dzieciakami sprawdza się doskonale. Fakt, że jak gramy sami z żoną, to odkąd mam Nordyki i Indie, to nie pamiętam, kiedy rozłożyliśmy Europę.

  • kwiatoszZnadPlanszy

    Tickety sam z siebie już zbieram, tym tekstem mnie więc nie dobiłeś 😉
    Kupiłem Szwajcarię jeszcze jak była oddzielną mapą mi teraz sumienie nie pozwala mi dokupić Indii, skoro połowę zestawu już mam…

    • Stanisław Juźwicki

      Ja polowałem na Indie / Szwajcarię dobre pół roku, właśnie dla mapy Indii. Strasznie ciężko to teraz dostać, nakład się wyczerpał.

  • Pingback: Kiedy dzieci śpią | Casalinga()