Z Ticketami po świecie #4: Wredne, pazerne trolle!

Czemu trolle, spytacie. Otóż dlatego, że podstawową mechanikę nowych Ticketów autor wyjaśnia tym, że w Holandii (w której rozgrywa się najnowsza odsłona Wsiąść do Pociągu) jest dużo mostów. Jak dla mnie, po prostu chcieli wrzucić nową mechanikę 🙂 Na szczęście, niezależnie od uzasadnienia, wyszło bardzo fajnie. Zapraszam do lektury.

Ticket to Ride: Nederland jest kolejnym dodatkiem z serii Map Collection. Dostajemy to, co zwykle w dodatkach do Ticketów, czyli nową mapę i nowe bilety do zrobienia, a poza tym jeszcze specjalne żetony myta. Na nich właśnie opiera się podstawowa mechanika najnowszych Ticketów.

Mosty i myto

Pierwsze, co zauważymy, to ilość podwójnych połączeń na mapie – czytaj: prawie wszystkie są podwójne. Drugi detal, który rzuca się w oczy, to drobne cyferki przy każdej trasie – od 1 do 4. Jest to cena w żetonach myta, którą musimy zapłacić budując daną trasę (oczywiście poza standardowym zrzuceniem kart wagonów). I tutaj pojawia się myk: jeżeli jesteśmy pierwszym graczem na danej trasie, płacimy myto do banku. Jeżeli jesteśmy drudzy – płacimy myto temu graczowi, który pierwszy się wystawił na tej trasie. Powoduje to poważne konsekwencje, o których za chwilę. Najpierw powiem tylko, po co nam żetony myta tak w ogóle. Każdy gracz zaczyna 30 żetonami, zaś na koniec gry ten, kto ma najwięcej, otrzymuje potężny zastrzyk PZ-ów. I to naprawdę potężny: nawet do 55 punktów.

Teraz trochę o konsekwencjach. Przede wszystkim ta mechanika ucina strategię, której w normalnych Ticketach bardzo nie lubię, a dużo osób nią gra – „nazbieram 40 kart wagonów, a potem pomyślimy”. Dużo osób tak gra, bo to skuteczne jest. No cóż, not anymore. Zagrajcie tak w Holandię, to tylko z frustracją będziecie patrzyli, jak Waszym przeciwnikom rosną stosy żetonów myta, które musicie im płacić. Fajnie, Tickety, które wymagają szybkiej gry, jestem za.

Poza tym myto trochę wywraca całą analizę, czy dany ticket nam się opłaca, czy nie. Może się tak zdarzyć, że niektóre trasy są tak drogie w żetonach myta (a zdarzają się trasy na 1-2 wagony, które kosztują 4 myta), że lepiej jest albo iść inną trasą, albo w ogóle zrezygnować i wziąć na klatę minusowe punkty za ticket.

Wariant na dwóch graczy

Kolejna ciekawostka w Holandii. Można na tej mapie grać we dwie osoby według standardowych zasad (nie używamy drugiej nitki podwójnej trasy), wtedy też nie używamy w ogóle żetonów myta. Jest jednak specjalny wariant na dwóch graczy, z wirtualnym trzecim, sterowanym przez grę. Otóż na większości ticketów są wydrukowane na dole karty dwa miasta połączone krótką trasą. Co każdą pełną kolejkę losujemy z talii ticketów jedną kartę i jeżeli ma taką informację, to na tej trasie wystawia się gracz neutralny. Działają wtedy normalne zasady myta, czyli jeżeli gracz neutralny wystawi się na trasę, gdzie już jesteśmy, to płaci nam myto.

Bardzo fajna sprawa, bo nagle okazuje się, że na dwóch graczy jest napięcie. Nigdy nie wiadomo, gdzie gra nam zrobi kuku w danej turze, albo jak to mawiał mój kumpel: „kto dziś wiankiem w ryj dostanie”. Wręcz bym powiedział, że należy się mocno pilnować i szybko zagrywać trasy, co generalnie nie zdarza się w grach na dwójkę na mapach 5-osobowych. Kolejny duży plus Holandii.

Et cetera

Reszta aspektów gry jest mniej więcej taka sama, jak na innych mapach. Trochę inną liczbę ticketów dobieramy (3 z 5 na start, 1 z 4 później), nie ma żadnych promów ani tuneli (no i oczywiście nie myślcie nawet o stacjach). Jak to na Tickety przystało, Holandia jest pięknie ilustrowana.

Jedyna zmiana, którą tutaj warto wspomnieć, to wartości ticketów. Dostały bowiem mocnego kopa. Krótkie zaczynają się od 7-10 punktów, średnie tickety to 15-20, a najdłuższe mają po 33-34. Tak sobie najpierw pomyślałem, że ot taka inflacja – punkty bonusowe są bardzo duże (55 przypominam), to i tickety musieli zmodyfikować. Ale, ale! Punkty za budowanie tras zostały w wartościach klasycznych (1, 2, 4, 7, 10, 15 – jak w każdych Ticketach). Innymi słowy, w ogólnym rozrachunku jest mniej punktów za samo budowanie tras i bardziej się opłaca robić tickety. Nie zauważyłem, żeby to było jakoś strasznie przesterowane, ale zmiana jest. Ostatnią partię, którą widzicie na zdjęciach, wygrał kolega, który miał mniej ode mnie punktów za myto, mniej za wybudowane trasy, ale więcej za tickety (około 160 do moich 120). Koniec końców miałem 233 do jego 250 punktów. Tak, mieliśmy po 200+ punktów w grze 5-osobowej – taka to inflacja była 🙂

Podsumowanie

Co ja Wam tu będę pisał. Holandia to bardzo dobra mapa – powiedziałbym, że zrobiło się znacznie bardziej taktycznie, niż zwykle. Jeżeli lubicie Tickety jako takie – pozycja obowiązkowa 🙂

 

  • Ja wyjdę na prostą po Essen to trzeba kupić 🙂

  • Łukasz Wysocki

    Bez myta nie napełnimy koryta 😀

  • Dagmara Tiszka Trembicka

    To kolejna pozycja na liście na „po następnej wypłacie” 😀