Łódzki Port Gier 16 – wrażenia

Wczoraj zakończyliśmy trzecią już w tym roku edycję ŁPGa. Jak zwykle, było bardzo wesoło i bardzo planszówkowo. Dwa dni, dwieście pudeł na stołach, kilkaset osób, cała masa zabawy. I w tej całej masie zabawy znalazło się kilka perełek i ciekawostek wartych zachowania dla potomności.

Andor

Dorwaliśmy egzemplarz „Legend Krainy Andor” z Galakty – nowość na naszym rynku, hit zeszłorocznego Essen (i laureat Kennerspiel des Jahres ledwo naście dni temu). Kooperacyjna przygodówka w klimatach fantasy. Powiem tak – żałuję, że mieliśmy tylko jeden egzemplarz, przez 20 godzin trwania imprezy w zasadzie był w grze non-stop. Normalnie następnym razem w kolejkę się trzeba będzie zapisać. Tak całkiem przy okazji to bardzo bym chciał ten tytuł ograć, w końcu jak coś jest co-opem, to nie przepuszczę. Znajomi, którzy grali, wyrażali się pozytywnie.

andor-1

Tickety

Mieliśmy też na ŁPGu eliminacje do Mistrzostw Polski w Ticket to Ride, organizowanych przez Rebel.pl. Tu muszę przyznać, że byłem całkiem mocno zaskoczony wynikami, a konkretnie pułapem punktowym. Zasady były takie: pierwszą rundę grają stoliki 5-osobowe albo 4-osobowe (w naszym przypadku 5). Z tych stolików 5 osób z najlepszym wynikiem gra drugą rundę, a zwycięzca drugiej rundy przechodzi do ogólnopolskiego finału. No i ponieważ nie chodziło o to, żeby w 1 rundzie wygrać, tylko o to, by mieć jak najwięcej punktów, to nie bardzo było po co blokować, trzeba było iść na swój wynik. Wszystkie partie na mapie Europy z dworcami.

Skończyło się tak, że żeby się zakwalifikować do drugiej rundy, trzeba było ugrać 132 punkty. Przypominam, że graliśmy po 5 osób przy stoliku, narąbać 132 punkty na 5 osób to nie taka łatwa sprawa. Najwyższym wynikiem było 157 punktów, co już zakrawa na lekką przesadę 🙂

W drugiej rundzie już takich wysokich liczb nie było – ale też w drugiej rundzie chodziło po prostu o to, żeby wygrać stolik, więc tu już blokowanie jakiegoś tam sensu nabierało. Przy czym w ogóle blokowanie na mapie z dworcami jest trochę kiepskim pomysłem. To swoją drogą jest delikatny błąd moim zdaniem – rozgrywki turniejowe w Ticket to Ride nie powinny uwzględniać dworców, gra zbyt dużo wtedy wybacza.

Hanabi

Ok, ten akapit może się niektórym wydać nieco niszowy, przepraszam, ale każdy kto grał w Hanabi – zrozumie 🙂

Moim osobistym hitem tego ŁPGa było właśnie Hanabi – co przejawiało się tym, że zaciągałem kogo tylko mogłem do gry. Odkąd dorwałem swój egzemplarz na Essen w zeszłym roku, uwielbiam tę grę. O samych zasadach pisał na przykład Tycjan o tutaj, więc nie będę powtarzał, ale nie powstrzymam się przed podzieleniem się kilkoma perełkami z rozgrywek (PS – jeżeli ktoś z moich ŁPGowych współ-hanabowiczów to czyta i coś kojarzy, to piszcie, dodam).

 

Scenka 1:

Siedzę ze swoimi 4 kartami, wiem już, że dwie są białe. Ciągle z utęsknieniem czekamy na białą 1-kę, której nam brakuje na stole.

Krzysiek (wskazując jedną z moich nie-białych kart): Tu masz dwójkę.

Kolejka przechodzi.

Krzysiek (wskazując dwie moje białe karty i jeszcze jedną): Tu masz białe karty.

Kolejka przechodzi, dzieją się różne rzeczy, dochodzi do mnie. Myślę sobie na głos: ok, te białe nie są dwójkami, nie są również jedynkami, bo byście mi powiedzieli, jakbym tam miał piątkę, to też bym to raczej usłyszał, ok, widzę, co widzę… aha! Wiem już jakie mam białe karty!

Krzysiek (wzdychając żałośnie wskazuje jedną z moich białych kart): Tu masz jedynkę…

 

Scenka 2:

Umawiamy się, że postaramy się grać bez nadmiernego metagamingu. Rzadko kiedy nam to wychodzi, ale cóż, jesteśmy tylko ludźmi, hehe. Zresztą, jak ktoś potrafi z kamienną miną siedzieć, gdy kolega szykuje się do odrzucenia piątki w ciemno, to gratuluję – my nie :).

Partia się zaczyna. Poszły chyba wszystkie jedynki na stół, poszło też kilka podpowiedzi o piątkach, tak asekuracyjnie. Żadnych innych podpowiedzi nie było. No i teraz problem, dochodzi do kolegi, który ma do dyspozycji jedną podpowiedź. Jeżeli ją zużyje, to kolejna osoba (Tomek) będzie odrzucać w ciemno (a miała drugą kopię dwójki, która już leżała na discardzie).

Staramy się naradzić bez podawania zbyt wielu informacji.

„No bo wiecie, Tomek powinien jednak dostać podpowiedź…”

„Nie no, ale wiesz, przecież trzeba podpowiedzieć gdzie indziej…”

„Ale jak nie dostanie podpowiedzi to jesteśmy w bagnie…”

W tym momencie Tomek przerywa: „Przestańcie już no, nie wyrzucę tej żółtej dwójki. Cholerni metagamerzy…”

Padłem 🙂

 

PS: Na koniec drugiego dnia udało nam się zrobić 30/30 w Hanabi 🙂

PS2: Udało mi się też zagrać w Quarriors, na które się napalałem od jakiegoś czasu. Teraz tylko przekonać żonę, żeby chciała w to ze mną grać…

PS3: Ponieważ jak powszechnie wiadomo, każda gra jest lepsza, jak ma piratów, a każdy wpis w necie jest lepszy, jak jest w nim mem…

 

modne-hanabi

  • Serdel

    Scenka z Hanabi: Gracz bierze w rękę upragnioną przez wszystkich niebieską czwórkę, kładzie ją na bok i mówi ‚Wiem na pewno że mam ręku niebieską czwórkę i wiem że nie jest to ta karta którą odłożyłem’ – niestety nie pomogły żadne umiejętności pokerowe by nie popaść w metagaming 😛

    • Stanisław Juźwicki

      Ta, były takie akcje 🙂 Sam koniec gry, wszyscy już tylko po ostatniej karcie, koleżanka bierze dwie swoje karty i mówi z pełnym przekonaniem w głosie: „To NA PEWNO nie są czwórki!”… oczywiście trzymając dwie ostatnie czwórki, których potrzebujemy 🙂