Niecodziennik projektanta #1

Jak większość maniaków planszówkowych, mam za sobą etap projektowania planszówek. No, nie tyle za sobą, ile rozpoczęty. Oczywiście do szuflady póki co, ale kto wie, różnie może być. Zresztą w moje prototypy nawet kilka osób grało… ale nie o tym chciałem. Kilka miesięcy temu miałem okazję zaprojektować grę, nazwijmy to, edukacyjną. Teraz mam przed sobą kolejne takie wyzwanie i o tym właśnie chcę Wam opowiedzieć.

Jesteśmy obecnie na wczesnym etapie projektowania gry, o której traktuje ten wpis. Pierwszy prototyp chcielibyśmy pokazać na najbliższym Łódzkim Porcie Gier, czyli 23-24 listopada. Na ile nam to wyjdzie – zobaczymy, w każdym razie ponieważ wyzwanie samo w sobie jest bardzo ciekawe, będę się z Wami dzielił postępami prac na blogu.

Zadanie

Zadaniem jest zaprojektowanie gry, która ma propagować ideę ekonomii społecznej. Z czym to się je? W największym skrócie chodzi o rozwijanie gospodarki, która skupia się również na rozwijaniu własnego środowiska (otoczenia), a nie tylko na pomnażaniu zysków. Temat jest oczywiście bardziej złożony, ale na potrzeby stworzenia gry przyjęliśmy sobie skrócone hasło robocze: „Myśl nie tylko o swojej firmie, ale też o otoczeniu”. I to właśnie jest idea, do której chcemy zachęcać. Kolejnym krokiem w takim wypadku powinno być stworzenie gry, która pokazuje takie mechanizmy.

Wyzwanie

No dobrze, to mamy już zdefiniowany ogólny cel, czas zejść nieco głębiej, czyli co to w ogóle ma być za gra. Pierwszym dylematem, przed którym stanęliśmy, była decyzja, czy będzie to planszówka (tudzież coś bliżej karcianki), czy raczej idziemy w kierunku bardziej „gadanym”, czyli bliżej RPGów. Jak możecie się domyśleć, skoro piszę na blogu, wygrała opcja bliżej planszówki.

Kolejnym problemem jest określenie tego, jak definiujemy sukces (wygraną) w grze. Kto w ogóle wygrywa? Czy tworzymy co-opa, czy grę rywalizacyjną? A może coś pomiędzy (semi co-op na przykład). Pamiętając o celu nadrzędnym, moim pierwszym skojarzeniem z tego typu tematyką była gra kooperacyjna. W końcu chcemy „sprzedać” ideę współpracy przy dbaniu o nasze środowisko (nie tylko naturalne oczywiście, nie zamykamy się tylko w tematach związanych z ekologią). Wydaje mi się jednak, że zrobienie pełnego co-opa w tym przypadku byłoby średnim pomysłem.

Wyobraźcie sobie gry kooperacyjne, w które graliście – w większości traktują o drużynie śmiałków która wspólnie wypełnia jakieś epickie zadanie, na przykład leczy zarazę (Pandemic), gasi pożar (Flashpoint), broni Westerplatte (7 dni Westerplatte), czy wypełnia arcytrudne misje kosmiczne (Space Alert, Space Cadets). Uznanie, że wszyscy gracze grają na wspólny wynik w tych sytuacjach jest naturalne. A teraz weźmy naszą grę, w której każdy gracz kieruje przedsiębiorstwem. Nie wiem jak Wam, ale mnie jakoś ciężko przychodzi wyobrażenie sobie grupy biznesmenów altruistów, w której każdy bez oglądania się na własną korzyść gra na dobro całej grupy. No niezbyt to realistyczne.

Z tego względu zaczęliśmy rozważać inne opcje. W pewnym momencie na tapecie była nawet mechanika zdrajcy, ale na razie to sobie odpuściliśmy (przynajmniej do pierwszego dodatku :P). Dwa rozwiązania póki co mają największe szanse powodzenia – albo będziemy projektować semi co-opa (wygrać może jedna osoba, ale jeżeli gracze za bardzo się pokłócą, to przegrają wszyscy), albo każdy gracz będzie mógł wygrać / przegrać indywidualnie (czyli np. z 5 osób 3 spełnią swoje cele, a 2 nie). Ponieważ tak czy inaczej gra prawdopodobnie będzie zawierała karty celów każdego gracza (a’la karty lojalności), to obie opcje są jeszcze otwarte.

Mechanika

Na obecnym etapie rozważamy dwa warianty (co nie oznacza, że nie dojdą inne). Pierwszym jest względnie szybka karcianka, w której gracze wspólnie rozwiązują problemy stawiane przez grę poprzez zagrywanie kart w odpowiednie strefy (na siebie, wsparcie innego gracza, rozwiązanie wspólnego problemu). Drugim wariantem jest optymalizacyjna planszówka ekonomiczna ułożona w ten sposób, że wykonanie zadań jest co prawda możliwe, ale bardzo nieefektywne, jeżeli robimy je samemu.

W chwili obecnej oba warianty mają pewien problem. Wariant karciany jest póki co za mało sprecyzowany, by coś więcej o nim mówić, natomiast wariant planszowy, jest… jakby tu rzec…

suchar

Nad oboma projektami będziemy pracowali w najbliższych dniach, więc jak wszystko dobrze pójdzie, w kolejnym wpisie będę mógł Wam powiedzieć więcej o grze. Wish me luck 🙂

 

  • Andrzej Mikołajewski

    Hihi, toś spuentował własny pomysł -;]

    • Stanisław Juźwicki

      Nigdy nie ukrywałem tego, że jestem eurosucharzystą 🙂 Ba, wręcz obnoszę ten fakt z dumą, niczym wieniec laurowy 😛

  • Nie wiem czy jesteście skłonni przyjmować pomysły na wasza grę ale spróbuję cos zaproponować. Wypadło mi do głowy że mogłaby to być gra cos na wzór ‚bitwy o chałupę’. Widzę to tak: z puli zdań losujemy jedno zadanie (np zbuduj plac zabaw z uwzględnieniem ‚fengszuji’) które będzie dla wszystkich. Losuja gdzie ma powstać np co coś co zostało wylosowane. Potem gracze wybierają z dostępnych elementów (lub losują) dajmy na to 5 i tak próbują je poukładać uwzgledniajac koszty estetyke zgodność z krajobrazem, z architektura by dawały jak najwiekszą ilość pz (trzeba by było wymyślić zależności np jak w ora et labora) na koniec kazdy gracz podlicza pkt i ten który zdobył najmniej odpada a reszta zaczyna kolejna turę według wcześniejszego schematu. I tak gdy na placu boju zostanie jeden gracz zwycięzcą. Osoby które odpadną mogą stać się pomocnikami pozostałych gracz by się nie nudzić

    • Stanisław Juźwicki

      Inspiracje przyjmuję zawsze 🙂

      Twój pomysł jest na mój gust cokolwiek ostry (eliminacja gracza), ale sama idea natchnęła mnie do innego rozwiązania, które może wejdzie 🙂

      • Można pominąć eliminacje gracza a po prostu sumowac punkty po kolejnych etapach. Osoba z największą ilością pkt wygrywa. Ale to takę standardowe. Ale jakby osoba odpadajaca po etapie dołączyła do osoby przed ostatniej w ilości punktow i z nią utworzyla team w myśl zasady co dwie głowy to nie jedna to z każdym kolejnym etapem byłoby trudniej wygrać. Każdy kalkulowałby czy opłaca mu się być pierwszym

  • Pingback: Orions | Niecodziennik projektanta #2 ZnadPlanszy.pl()